
Natalia Brandt, Jerzy Budziszewski, Jarosław Kozłowski, Józef Robakowski, Henryk Stażewski, Teresa Tyszkiewicz, Ryszard Waśko, Krzysztof Wodiczko
Dla przedwojennego Henryka Stażewskiego motywem sztuki była geometria, a metodą matematyka. W późniejszych, kolejnych dekadach swojej twórczości nestor polskiej awangardy podtrzymywał dyskurs geometrii, znaczący dla niego dużo więcej niż tylko samą geometrię.
Ale awangardowe tradycje sztuki geometrycznej ulegały daleko idącym przeformułowaniom; w racjonalistycznej orientacji neokonstruktywizmu postępująca formalizacja spotykała się z zarzutem fetyszyzacji samej formy. Już poza metafizycznym uzasadnieniem wszechobecna geometria w roli sztuki uwodzenia królowała w kulturze popularnej i przewodziła ekscesom designu. Nie mówiąc już o modernistycznej utopii geometrii mającej upostaciowanie w geometrycznej siatce, która miała się okazać więzieniem wolnego artysty.
Patrząc na obecność form geometrycznych w sztuce różnych artystów, warto zastanowić się, na ile geometria niesie jeszcze w sobie potencjał sięgania „kosmicznych” wymiarów. Tym bardziej, że owi twórcy wcale nie idą za autonomią formy, a wręcz przeciwnie często dążą do zużytkowania jej funkcji krytycznych, a geometria towarzyszy wyraźnej radykalizacji ich działań artystycznych.
W praktyce Krzysztofa Wodiczko siła linii stanowiącej oś konstruktywizmu Aleksandra Rodczenki stała się narzędziem analizowania wizualnej ideologii i wchodzenia w kontekst polityczny. W sztuce Jarosława Kozłowskiego wielki a potem niemal zanikający kwadrat okazuje się obszarem negocjowania statusu obrazu i poniekąd samej sztuki. Abstrakcyjne, geometryczne formy Kątów energetycznych Józefa Robakowskiego znajdujące odniesienia w panenergetycznym uniwersum Kazimierza Malewicza są dla artysty konkretyzacją energetycznego potencjału sztuki i jej mocy komunikacyjnych. W pracach Ryszarda Waśko sięganie po obliczenia matematyczne i postępujące uproszczenia geometrycznych kształtów służyły wychodzeniu w hipotetyczną czasoprzestrzeń. W Ramach Teresy Tyszkiewicz, geometria w nieoczekiwany sposób wprowadza dyscyplinę do nasyconej emocjami sztuki artystki. Z kolei Natalia Brandt w serii Kształtów gramatycznych pozwala, by w konstrukcje jej prac wkradał się nieład, chaos nieodłączny współczesnemu doświadczaniu świata.
Odwracając znaną frazę jednego z twórców dyscypliny minimalizmu, można by powiedzieć, że to, co widzimy wcale nie jest tylko tym, co widzimy. Tak jak w białych obrazach Stażewskiego, na których powściągliwie prowadzone czarne linie z ich ruchami i kierunkami, miały być swego rodzaju geometrycznym antidotum na „świat postawiony na głowie”.